 |
"Zabawka" mężczyzn - część czwarta
To juz ostatnia część tego artykułu, przygotowanego przez sklep erotyczny. Zakładając czysto fizyczne i również najbardziej naturalne pobudki, jest także klika sytuacji, które stwarzają wyjątkową więź między mężczyzną oraz jego penisem. Rozpocznijmy może od czynności, którą wykonuje codziennie nie tylko każdy mężczyzna, ale także każdy człowiek, bez względu na to czy jest prezydentem czy premierem, księdzem, aktorką lub szefową fundacji. Czynność, o której mowa to załatwianie swoich potrzeb fizjologicznych, czyli popularnie oddawanie moczu, a krótko mówiąc o robienie siusiu.
W jaki sposób ta czynność może umacniać więź między mężczyzną, a jego członkiem? Mężczyźni częściej w ciągu doby dotykają swojego penisa, wyciągając go do oddawania moczu, wkładając do spodni już po jego zrobieniu, niż dotykają lub całują swoje ukochane kobiety. Możemy dodać również, że spora część panów z siusiania urządza sobie mały rytuał. Już o typowo naturalnych odruchach higienicznych nie będziemy mówić, ale co powiecie na "strzelanie do celu", na przykład próby zatopienia pływającego w klozecie niedopałka papierosa? Chociaż wielu panów z pewnością się do tego nie przyznaje, to, gdy tylko zamykają się drzwi od toalety zaczyna się zabawa. Kolejnym potwierdzeniem, swojej jakże ważnej części ciała, jest dla mężczyzny, codzienne poranne i wieczorne sprawdzenie, czy oby jego członek znajduje się ciągle w tym samym oraz właściwym miejscu. Kobietom może to wydać się dziwne, przecież my po wstaniu rano z łóżka nie łapiemy się za piersi. No, ale niestety taka jest męska natura. Poranne, niechciane wzwody, które utrudniają mężczyznom opróżnianie pęcherza, a niekiedy doprowadza do stresujacej sytuacji. Na przykład wtedy, gdy mężczyzna mieszka nie tylko ze swoją kobietą, ale też z jej rodzicami. Jak w przypadku porannego wzwodu dostać się nie zauważonym do toalety? Zostaje tylko bieg z przeszkodami. Jak dobrze wiemy, wspólne przeżywanie bólu, trudnych chwil, nawiązuje więź lub umacnia tę już istniejącą pomiędzy ludźmi. Takiego samego doświadczenia doznaje każdy mężczyzna, który choć raz poczuł, jak bolesny może być uraz jego własnych "klejnotów”. Ból niekoniecznie musi być spowodowany mocnym uderzeniem, wystarczą zwykłe przypadkowe kuksańce lub zła pozycja podczas siadania na rower. Wtedy każdy, nawet najbardziej, jak to się określa dość często, twardy facet zwyczajnie zwija się z bólu. My kobiety, nie wiemy jak mężczyzna odczuwa ten ból, podobnie jak mężczyźni nie wiedzą lub nie chcą pojąć, jak bolesne niekiedy jest miesiączkowanie. Ale doświadczenie bólu organu rozrodczego, u każdego faceta pobudza jeszcze bardziej jego aprobatę dla swojego penisa. Nie jest bez znaczenia dla panów też nazewnictwo. Aby określić męski narząd rozrodczy niekoniecznie musimy używać określenia penis, przyrodzenie lub członek. To dziwne, dlaczego tak się dzieje, ale zazwyczaj wolimy unikać takich określeń zastępując je innymi, bardziej wymyślnymi i niekojarzącymi się bezpośrednio z męskim organem. I tak np. spotykamy nazwy takie jak Wacek, Fred czy Ptaszek. Tak, więc jeśli w rozmowie dwóch mężczyzn usłyszycie, któreś z tych określeń, będziecie wiedzieć, o co chodzi. I jak niekiedy to bywa w sprawach związanych z życiem seksualnym wiele spraw jest sporo przesadzonych, tak samo jest w przypadku mężczyzn oraz ich penisów. W udanym pożyciu seksualnym najważniejsze jest wzajemne zadowolenie, którego nie zagwarantuje nam konkretny rozmiar męskiego członka. Bądźmy czasem bardzie wyrozumiałe dla naszych partnerów. Oni też czasem borykają się ze swoimi męskimi sprawami, tak jak my z naszymi kobiecymi. Odwiedź nasz sklep erotyczny i zapoznaj się z innymi ciekawymi lekturami.
|
 |